W drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 najznamienitszych obywateli Rzeczypospolitej Polskiej na czele z parą prezydencką, w Bazylice OO. Bernardynów w ramach katechez audiowizualnych gościliśmy Tadeusza Święchowicza, autora książki zatytułowanej „Smoleński upadek. Katastrofa, która wstrząsnęła światem”.

Jest on również dziennikarzem, który przez dziesięć lat tworzył dzienniki telewizyjne (przygotował kilkanaście tysięcy materiałów telewizyjnych), a obecnie współpracuje z „Gazetą Polską”. Przed napisaniem  książki przeprowadził wiele rozmów z największymi specjalistami w dziedzinie badania katastrof lotniczych.

Wtorkowe spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza, że w drugiej części istniała możliwość zadawania pytań, których padło bardzo wiele.
Mimo, iż od tragicznego zdarzenia upłynęły dwa lata, do dziś nie zostały jednoznacznie wyjaśnione jego przyczyny. Wciąż podawane są różne, często sprzeczne informacje na temat katastrofy, które wprowadzają wiele niejasności. Stąd wizyta Tadeusza Święchowicza, która miała pomóc spojrzeć na tę katastrofę inaczej niż podają media.
Gość wielokrotnie podkreślał, że nie był to zwykły wypadek lotniczy, ale zdarzenie o wymiarze międzynarodowym, politycznym, gospodarczym, wojskowym, które zmieniło dotychczasowy bieg historii nie tylko Polski, ale całej Europy. Nadal nie znamy podstawowych faktów; nie chodzi tylko o przeciętnych obywateli, ale także o ekspertów w dziedzinie lotnictwa. Mówił, że toczące się śledztwa są pozorowaniem działań, gdyż nie wykonuje się najbardziej elementarnych czynności, które powinny być przeprowadzone w każdym śledztwie. Jednocześnie obserwujemy działania niewiele wnoszące do sprawy. W związku z tym pojawia się mnóstwo znaków zapytania.
Ubolewał, że Polacy sami fałszują rzeczywistość; od 10 kwietnia 2010 roku bowiem większość mediów podawała opinii publicznej nieprawdziwe informacje dotyczące katastrofy i czyni to do dziś, chociaż sporo z nich zostało już zdementowanych. Zdaniem Tadeusza Święchowicza, przyczyną katastrofy z pewnością nie była brawura polskiego pilota (jak się oficjalnie uznaje) czy też zahaczenie maszyny o drzewa, ale złożyło się na nią wiele innych powodów. Nie zgadza się z większością podawanych informacji (dotyczących m.in. czterokrotnego podchodzenia do lądowania przez polski samolot, czy kłótni między gen. Błasikiem a kapitanem samolotu). Informacji niezgodnych z faktami było i nadal jest bardzo wiele. Zastanawiał się jak można je podawać, nie mając możliwości dotarcia do prawdziwych źródeł. Nie może pogodzić się zwłaszcza z tym, że większość fachowców nie dementuje nieprawdziwych informacji.  Poprzez ich powielanie stworzono fałszywy obraz katastrofy, za który w znacznej mierze winę ponoszą dziennikarze. Dlatego zwraca się z prośbą, aby krytycznie i ostrożnie podchodzić do podawanych wiadomości.

autor: o. W

Zdjęcia: Piotr Szobak