W dniach 03 i 04 listopada nasza Wspólnota brała udział w VIII Podkarpackim Forum Charyzmatycznym w Krośnie .

W całości wydarzenie poświęcone było Matce Bożej . W trakcie spotkania wielokrotnie pokazywano nam jaką wielką siłę ma Maryja, jak potrafi zjednoczyć ludzi . Zostaliśmy zachęceni do dbania o potrzeby innych tak jak Ona, a także o niesienie na jej wzór tylko Dobrego Ducha. Jednak aby Go nieść, należy Go przyjąć. Nie trzeba być eterycznym w kontakcie z Maryją, ale równie szczerym jak w kontakcie z Jezusem.

Wszytko co oddajemy przez Maryję trafia do Boga. Królowa jest bardzo blisko Naszego Stworzyciela. To najkrótsza droga do Jezusa. Warto iść drogą miłości i czułości wobec Matki Bożej, tak jak to czynili Święci tacy jak np. Jan Paweł II czy Maksymilian Maria Kolbe. Postawa tych Świętych może być dla nas wzorem .Zachęca nas też do modlitwy na kolanach, do stawania w cieniu Jezusa (jak Maryja), do większej ufności i otwarcia się na łaskę. Na pozwolenie, aby to Bóg działał w naszym życiu. Maryja zaprasza do głębi. Tutaj zaczyna się to co boskie. Niepokalana zachęca do wierności w rzeczach małych (modlitwa różańcowa), opiekuje się nami w sytuacjach, kiedy pozwalamy Bogu posłużyć się nami. Matka Boża uczy, że Jezus jest sednem i celem naszego życia, zaprowadza porządek duchowy. Życie duchowe to pełnia radości… Nie można dotknąć Maryjności żyjąc w chaosie.

Na forum omawiano także temat związany z rozczarowaniem wspólnotą. Po co szukamy wspólnoty? Kiedy się nawracamy, szukamy relacji, szukamy osób myślących podobnie, szukamy miejsca gdzie zapełnimy dziury. Możemy wejść do wspólnoty różnymi wejściami, ale najważniejsze abyśmy wszyscy spotkali się przy Jezusie. Problem pojawia się kiedy wciąż czegoś oczekujemy, kiedy przychodzi rozczarowanie z powodu nie wypełnienia dziur, zranienia. Wszelkie dogmaty robione z oczekiwań i moje prywatne wizje nie są dobre. Bo Wspólnotę tworzą ludzie, a najważniejszym celem jest służba na wzór Jezusa. Warto zapytać: Gdzie ja widzę się we wspólnocie? Czy jestem zagubioną owcą, albo jednym z synów z przypowieści o synu marnotrawnym? Może warto wstać z fotela i zostać pasterzem albo miłosiernym ojcem. Badajmy nasze uczucia. A rozczarowanie traktujmy jako sygnał o mnie ,zamiast przypisywać komuś innemu złe intencje. Dlatego warto je nazwać konkretnie. Co to mówi o mnie, co to oznacza ? Może jestem chronicznie zmęczony i dlatego bywam złośliwy. Pytanie jakie to rozczarowanie daje możliwość kochania? Fazy bycia we wspólnocie zmieniają się . Fascynacja, idealizacja na wstępie przemienia się często w kryzys . To moment aby rozeznać : wypłynąć na głębię – co jest oznaką miłości, albo odejść co niestety najczęściej jest brakiem Boga. Rozeznanie to pytanie: jaką to daje możliwość do służby aby głębiej kochać. Remedium na ten stan to styl Jezusa, który przychodzi do mnie. On przychodził do każdego osobiście. To wymaganie od siebie. Zmienia się optyka patrzenia na Wspólnotę. Nie oceniamy. I jesteśmy w stanie jak Maryja mówić: nie mają wina… A nie: nie zadbali o to… Ważne są fakty, a nie plotki i oceny… Nie chodzi też o zamykanie oczu na zło. Rozeznanie boże jest w tym najważniejsze, a nie nasze ludzkie myślenie .

Warto być we Wspólnocie bo ona daje człowiekowi ogromne możliwości rozwoju duchowego i warto we wszystkim mieć pokorę na wzór Najukochańszej Matki Jezusa.

autor:  Ala